Masz wiele umiejętności, ale nikt tego nie dostrzega?

Od czasu do czasu rozmowy w branży poligraficznej zaczynają się od pytania, które na pierwszy rzut oka wydaje się proste.

„Czy znasz kogoś, kto mógłby…?”

Temat tego pytania może dotyczyć wszystkiego. Potrzeby znalezienia dobrego technika do naprawy maszyny drukarskiej Heidelberg. Albo tego, gdzie znaleźć kompetentnego specjalistę od przygotowania do druku. Albo konkretnego problemu: znana firma wyprodukowała urządzenie do suszenia UV, które zepsuło się kilkanaście razy jeszcze w okresie gwarancyjnym. Ale gwarancja wygasła, a pytanie stało się palące: co zrobić z tym sprzętem? Sprzedać go, spróbować naprawić, czy zezłomować i kupić nowy? Właściciel drukarni słyszał jednak o dobrym specjalistce, który rozwiązał problem w innej drukarni; ale, co naturalne, sam producent sprzętu nigdy nie podałby jego danych kontaktowych.

Sformułowanie jest zawsze takie samo. Zmieniają się tylko szczegóły.

Przez wiele lat takie podejście wydawało się naturalne. Branża opierała się na doświadczeniu, reputacji i osobistym zaufaniu. Ludzie nie szukali – pytali wszystkich wokół, aby znaleźć odpowiedni kontakt. Ale to, czy podzielą się z tobą tym kontaktem, to już inna sprawa.

Wynikiem tego jest błędne koło: aby rozwiązać problem, musisz „znać kogoś, kto potrafi go rozwiązać”. A żeby znaleźć taką osobę, musisz zapytać wiele osób.

Z drugiej strony osoba, której wszyscy szukają, jest dobra w swojej pracy. Jednak nie każdy, kto jest ekspertem w kalibracji procesów drukarskich, jest geniuszem marketingu zdolnym do znakomitego promowania siebie. Czy uważasz, że wielu mechaników zajmujących się demontażem sprzętu zna sposoby promowania się w Internecie?

You’re skilled at a lot of things, but nobody seems to notice?

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku freelancerów. Z reguły są to osoby wykonujące wolne zawody, które dobrze znają się na swojej pracy. Wielu z nich nie wie jednak, jak rozszerzyć działalność i dotrzeć ze swoimi usługami do jak największej liczby potencjalnych klientów.

Kiedy tacy ludzie nagle tracą pracę, jedyne, co przychodzi im do głowy, to serwisy takie jak JOBS.COM czy LinkedIn. Jednak JOBS.COM jest bardzo konkurencyjny, a LinkedIn – bądźmy szczerzy – służy raczej do przeglądania listy kontaktów branżowych niż do zarabiania pieniędzy.

Krótko mówiąc, system poleceń działa, ale nie pozwala na skalowanie działalności. Ludzie, zwłaszcza ci ze starszego i średniego pokolenia, stopniowo popadają w informacyjną próżnię. Jest to szczególnie dziwne w drugiej połowie XXI wieku, kiedy pokolenie Zoomers osiągnęło pełnoletność, a mimo to nie spieszy się z wejściem do branży poligraficznej.

Aby pomóc prawdziwym specjalistom zaprezentować swoje umiejętności w tych szybko zmieniających się czasach, postanowiliśmy gruntownie przebudować i zreformować Pressinspection.

Jak stać się widocznym?

Odpowiedź jest prosta – uporządkuj swoje umiejętności według kategorii i wygeneruj karty dla swoich umiejętności.

Im więcej masz kart, tym większa jest Twoja widoczność.

Dlaczego drukarnie również potrzebują kart do własnego katalogu?

Nie zakładaj, że karty produktów i usług są potrzebne tylko sprzedawcom sprzętu i specjalistom.

Bob Dylan śpiewał kiedyś, niemal mimochodem, że „Everybody Gotta Serve Somebody” (Każdy musi komuś służyć).

W branży poligraficznej wers ten brzmi mniej jak poezja, a bardziej jak techniczny opis rzeczywistości.

Każdy komuś służy.

Serwisant służy maszynie.

Drukarnia służy klientowi.

Dostawca służy procesowi produkcji.

Konsultant służy procesowi podejmowania decyzji.

To oczywiste, że sprzedawcy lub freelancerzy potrzebują katalogu. Mniej oczywiste jest to, że sama drukarnia może stworzyć katalog.

Drukarnia ma również pełne prawo do stworzenia katalogu swoich usług na Pressinspection — w końcu nie jest to tylko miejsce, w którym realizowane są zamówienia dla klientów zewnętrznych. To centrum możliwości. Działy przygotowania do druku. Linie do obróbki po druku. Doświadczeni operatorzy projektujący opakowania. Ugruntowane procesy pracy. Sprzęt, który nie zawsze pracuje na pełnych obrotach. Możesz zaoferować to wszystko tym, którzy być może właśnie teraz szukają kogoś, z kim mogliby skonsultować się w sprawie przygotowania plików. I możesz to sprzedać jako usługę – w końcu nie możesz spędzać całego czasu na bezpłatnym doradzaniu klientom, prawda?

Co więcej, drukarnia zawsze ma przedmioty, które wykraczają poza główny cykl produkcyjny.

Części zamienne zgromadzone przez lata. Sprzęt pomocniczy. Sprężarki lub dozowniki alkoholu ALcosmart. Urządzenia wymienione podczas modernizacji. Maszyny, które nie pasują już do obecnego modelu produkcji, ale nadal są w pełni sprawne.

Wszystko to ma wartość.

Wszystko to można wykorzystać. Albo sprzedać.

A jednak bardzo często nic z tego nie jest widoczne.

Nie dlatego, że firmy nie chcą tego oferować. Bardzo chcą. Ale w praktyce, aby sprzedać sprężarkę lub niepotrzebną maszynę, trzeba było skontaktować się ze znanym sprzedawcą sprzętu. Oceniał on sprzęt i poświęcał swój czas na znalezienie odpowiedniego nabywcy. A wszystko dlatego, że nigdy nie istniała ustrukturyzowana platforma, na której takie oferty mogłyby istnieć w przejrzystym i profesjonalnym formacie oraz być widoczne dla WSZYSTKICH PODMIOTÓW RYNKOWYCH.

Dlatego branża nadal działa w sposób fragmentaryczny. Rozmowa tu. Wiadomość tam. Przekazany kontakt. Specjalista, o którym przypomniano sobie zbyt późno.

W takim środowisku widoczność staje się kwestią przypadku.

A przypadkowa widoczność nie jest niezawodnym modelem biznesowym.

Właśnie w tym miejscu koncepcja katalogu Pressinspepction nabiera nowego znaczenia.

Tradycyjnie katalog zawsze był czymś statycznym – prezentacją, dokumentem. Stroną, która opisywała firmę, zamiast wyrażać jej możliwości. W istocie większość usług znanych drukarniom to właśnie takie tablice ogłoszeniowe.

Ale umieszczony we właściwym środowisku katalog staje się czymś zupełnie innym. Staje się punktem interakcji między popytem a wiedzą specjalistyczną.

W serwisie Pressinspection katalog nie jest opisem tego, kim jesteś. Jest uporządkowanym wyrażeniem tego, co potrafisz zrobić.

Ta różnica może wydawać się nieistotna, ale w rzeczywistości zmienia wszystko.

Rynek nie szuka firm. Szuka rozwiązań. A kiedy takie rozwiązania są przedstawione w uporządkowanej, przyjaznej dla wyszukiwania i praktycznej formie, dzieje się coś niezwykłego.

Proces staje się prosty.

Pytanie „znasz kogoś?” zostaje zastąpione przez „znalazłem to w katalogu i jest to dokładnie to, czego potrzebuję”. W tym momencie katalog przestaje być biernym obiektem. Staje się narzędziem pracy.

Jedną z najciekawszych konsekwencji tej zmiany jest to, że pozwala ona podmiotom branżowym wyjść nieco poza ich tradycyjne role.

Na przykład drukarnia nie ogranicza się już do realizacji zamówień dla obecnych klientów. Może zaprezentować swoje możliwości – przygotowanie do druku, obróbkę po druku, operacje specjalistyczne – szerszemu rynkowi.

Inżynier serwisowy nie jest już zależny od osobistych kontaktów. Jego wiedza specjalistyczna może istnieć niezależnie, stając się widoczna w momencie, gdy jest potrzebna.

Dostawca sprzętu może oferować nie tylko nowe produkty, ale także komponenty, aktualizacje lub sprzęt, który w innym przypadku pozostałby niezauważony. W końcu każdy, kto jest zainteresowany jego produktem, prawdopodobnie przejrzy również pełną ofertę.

W tym sensie katalog nie tworzy nowej wartości. Ujawnia istniejącą wartość, która wcześniej była niewidoczna dla innych.

Katalog Pressinspection stanowi uzupełnienie mediów społecznościowych, forów i stron internetowych producentów sprzętu.

W przeciwieństwie do LinkedIn, Pressinspection koncentruje się na konkretnych ofertach związanych z branżą, a nie na osobach dzielących się swoimi wiadomościami. Dlatego zapraszamy wszystkich do zaprezentowania tego, co potraficie zrobić najlepiej i co macie w katalogu.

W kolejnych postach wyjaśnię, jak działa katalog i jak można z niego korzystać. Śledźcie nas na Facebooku i LinkedIn, aby być na bieżąco.

Udostępnij

Sergiusz Woropaj

More than 35 years of experience in offset sheetfed printing and marketing. After practising at printing companies, he received a higher education at the Moscow State University of Printing. He was directly involved in bringing to the CIS market such companies as Heidelberger Druckmaschinen Osteuropa (Austria), Boettcher (Germany), ROEPA (France), as well as a number of printing houses of different sizes and directions.