Pewnie już pomyślałeś, że zbyt mocno chwalimy rozwój Heidelbergu. Dziś porozmawiamy o najbardziej nieudanej maszynie wszech czasów.
Opowiemy wam o prasie drukarskiej z Heidelbergu, o której prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście. Może to i lepiej, ponieważ ta maszyna zdobyła tytuł najgorszej maszyny drukarskiej, jaką kiedykolwiek wyprodukowała firma Heidelberger Druckmaschinen AG.
W połowie lat 60. druk offsetowy stawał się coraz bardziej popularny na rynku. Podbudowany ogromnym sukcesem swojej pierwszej małej maszyny offsetowej, serii K-offset, Heidelberg zdał sobie sprawę, że nadszedł czas, by wycisnąć konkurencję z takimi zawodnikami jak Roland, Miehle i Harris, którzy już od dawna ugruntowali swoją pozycję w formacie 71×102 cm. Świat potrzebował nowoczesnej, wielokolorowej maszyny offsetowej, która poradziłaby sobie z gazetami, plakatami i książkami.
Problem polegał jednak na tym, że Heidelberg nie miał zbyt wiele czasu, by się nad tym zastanawiać. Konkurenci rozwijali się na podstawie własnych doświadczeń i patentów, a nasz bohater wszedł do gry, niestety, ostatni. Zazwyczaj opracowanie maszyny drukarskiej zajmuje lata, a Hubert Sternberg postanowił stworzyć nowy model oparty na arkuszowej rotacyjnej prasie pośredniej, która drukowała według stereotypów.
Tak narodził się model Rotaspeed, który w dwukolorowej wersji RZO Heidelberg zaprezentował na wystawie TPG w Paryżu. Nieco później dostępna była także czterojednostkowa wersja RVO.
Nowa maszyna miała następujące cechy:

Wśród nich były obrotowe bębny wejściowe, które stanowiły alternatywę dla rolek podawających Millera i Harrisa oraz wahacz Rolanda.
- Jednostka tuszu o dużej pojemności była wyposażona w pięć (!) wałków do tuszu, które miały zapewnić stabilność druku przez długie serie.
- Cylindry drukarskie o pojedynczej średnicy oraz cylindry transferowe o podwójnej średnicy.
- Napęd łańcuchowy między jednostkami.
- Każda jednostka drukarska była wyposażona w własne urządzenie do proszku.
- Całkowicie nowy karmnik, zaprojektowany od podstaw. W przeciwieństwie do małego przesunięcia K, przeszycie było podnoszone przez tylną część i transportowane na stoliku nad głową bezpośrednio do obrotowego mechanizmu chwytającego stop. Ogólnie rzecz biorąc, początek zapowiadał się obiecująco, ale…..
Wkrótce jednak okazało się, że Rotaspeed to potwór z wieloma nierozwiązywalnymi problemami.
Problemy techniczne zaczęły pojawiać się natychmiast, ponieważ firma spieszyła się, by wprowadzić model na rynek. Pomimo świetnego wyglądu i kilku ciekawych funkcji, takich jak pięć rolek płytowych, Rotaspeed był niezwykle zawodny i niewygodny w obsłudze.
Niestety, nie udało nam się znaleźć autentycznego schematu maszyny drukarskiej serii Rotaspeed z Heidelbergu. Przedstawiamy schematy dwóch innych maszyn, zbudowanych na podobnej zasadzie łańcucha dostaw, produkowanych w byłym ZSRR – POL-74 i POL-80. Różnice polegały na tym, że cylindry miały pojedynczą średnicę i nie były wykonane w lustrzanym odbiciu względem siebie. Niemniej jednak również cierpiały na te same problemy i ostatecznie zostały wycofane z produkcji.
Lustrzane odbicie jednostek drukujących nie było zaletą, lecz poważną ergonomiczną wadą maszyny. Nie było wystarczająco dużo miejsca, by drukarka mogła obsłużyć płytę, a istniało ryzyko urazów w pracy. Problematyczna głowica podajnika Spiess BX była zbyt ciężka i utrudniała podawanie niektórych rodzajów materiału, takich jak papier etykietowy.
Główną skargą na tę maszynę drukarską był jednak transfer arkuszy między jednostkami za pomocą napędu łańcuchowego. Tylko Roland skutecznie korzystał z tego systemu łańcucha od jego wprowadzenia w latach 50., a co ciekawe, przetrwał do 2000 roku.
Z jakiegoś niezrozumiałego powodu Heidelberg próbował odtworzyć tę koncepcję. Oczywiście, ta konstrukcja była znacznie tańsza niż tradycyjne cylindry i zębaty. Jednak Heidelberg nie miał doświadczenia w projektowaniu takich okablowania blachowych. Łańcuchy, które były rozciągnięte z powodu zbyt ciężkich uchwytów, szybko uniemożliwiły łączenie kolorów. Nawet dodanie „racków rejestracyjnych” nie wyeliminowało niewyrównania. Heidelberg przeszedł następnie na lżejszy pręt wykonany z suliminium (metalu kompozytowego wynalezionego przez Niemcy podczas II wojny światowej). Suliminium znacznie zmniejszało wagę drążka, a inżynierowie z Heidelbergu uznali, że lżejszy uchwyt transferowy zapewni lepszy rejestr. Znów się nie udało.
Dziedzictwo Rotaspeed.
Afera z maszyną drukarską Rotaspeed opóźniła start kolejnej serii S-offset o kilka lat. Ale twórcy dużo popracowali nad swoimi błędami i ostatecznie zdecydowali się zrezygnować z łańcuchowej transmisji między jednostkami.
W wyniku wykonanych prac standardowy transfer bębnowy z przekładniami, który wszyscy dobrze znamy, stał się standardem dla wszystkich maszyn Heidelberg od 1968 roku.
Oczywiście projektanci zrobili wszystko, by naprawić problematyczne obszary maszyny. Nikt nie mógł podważyć wysiłku włożonego w Rotaspeed, ale z wielu powodów jego koniec był bliski. Nie było już możliwe opracowanie tego projektu.
Na szczęście dla wszystkich, rok 1975 był rokiem, w którym Harris-Intertype wycofał się z branży maszyn drukarskich z arkuszem. Utrata tak dużego konkurenta była dla Heidelbergu prawdziwym wybawieniem, a firma zdała sobie sprawę, że musi znaleźć lepsze rozwiązanie, zanim firmy takie jak Miller i Roland przejmą jej udział w rynku.
Rok później, ku uldze wszystkich, kłopoty Rotaspeeda zakończyły się na dobre: został ostatecznie wycofany. Został całkowicie zastąpiony przez serię S-offset oraz szybszy Speedmaster SM102.
Jednak maszyny Heidelberg z tej serii Rotaspeed nadal można znaleźć na rynku używanym. Firma Howard Iron Works odrestaurowała dwukolorową maszynę z 1967 roku i zainstalowała ją w swoim muzeum drukarskim. Ta dokładna praca jest szczególnie warta docenienia. I wreszcie, jak mówili, „W 1976 roku Heidelberg zakończył RotaSpeed z cierpienia”. Z popiołów Rotaspeed wyłoniła się seria Speedmaster.
Rotaspeed, choć znakomicie zaprojektowany, ale nie pozbawiony wad, nigdy nie spełnił oczekiwań, na które liczyli projektanci. Stał się źródłem ciekawych rozwiązań dla przyszłych modeli. Tak czy inaczej, było to dobre doświadczenie jako maszyna wprowadzająca Heidelberga na rynku wielokolorowych drukarek offsetowych B1 w połowie lat 60.
Prawdopodobnie nie kupisz już takiej maszyny drukarskiej do swojej drukarni. Bez względu na wybrany używany sprzęt, jedynym sposobem na uniknięcie problemów w przyszłości jest zamówienie raportu o stanie technicznym maszyny.
Pressinspection.com to wyjątkowa firma specjalizująca się zarówno w inspekcjach technicznych dla nabywców sprzętu drukarskiego, jak i w rozwiązywaniu problemów kryzysowych w zarządzaniu, technologii i komunikacji z klientem. Skontaktuj się z nami, jeśli czujesz, że tracisz udział w rynku lub jesteś wyprzedzany przez konkurencję. Razem znajdziemy sposób na usprawnienie Twojej działalności, nie przekraczając budżetu.
Materiał ten opiera się na materiałach zebranych przez pana Nicka Howarda, wielkiego miłośnika starych maszyn drukarskich.
Materiały uzupełniające
A to jest film, w którym, choć nie w najlepszej jakości, można dziś zobaczyć tę rzadką prasę drukarską z arkuszem.
Poniższe zdjęcie przedstawia instalację artystyczną w formie drukarni Rotaspeed na ścianie drukarni przy drodze z Warszawy do Grodziska Mazowieckiego (Polska).
Dostępne także na Medium.com


