Planowane postarzanie: historia kartelu Phoebus

30 września, 2025by Sergiusz Woropaj

Czy zdarzyło Ci się kiedyś nie zadowolić, bo Twój smartfon zaczął się zawieszać dokładnie rok po zakupie? Albo dlatego, że drukarka zaczęła wyświetlać komunikat o wymianie wkładu, mimo że wkład jeszcze nie był pusty? A może coś nagle się zepsuło zaraz po wygaśnięciu gwarancji?

 

PressInspection.com | inspekcja sprzętu drukarskiego
Oczywiście jesteś przyzwyczajony do tego, że sprzęt znanych producentów może działać przez dziesięciolecia i nigdy nie staje się przestarzały. Wyobraź sobie jednak, co byś zrobił, gdyby producent faktycznie ustalił ściśle ograniczoną żywotność. Ten proces planowanego starzenia cicho powrócił do naszego życia wraz z aktywnym pojawieniem się cyfrowych maszyn drukarskich i tanich chińskich producentów. Co zrobisz za kilka lat, jeśli sprzęt, który kupiłeś, nie będzie już wspierany przez producenta?

Jeśli tak, to spotkałeś się z planowanym przestarzałym systemem — systemem, w którym producenci celowo ograniczają żywotność swoich produktów. To nie jest efekt uboczny masowej produkcji ani jedynie cięcia kosztów na materiałach. To celowa strategia mająca na celu zmuszanie cię do kupowania nowych produktów zamiast naprawiania starych.

To zjawisko ma bardzo precyzyjną datę i miejsce urodzenia. 23 grudnia 1924 roku w Genewie w Szwajcarii grupa magnatów przemysłowych zebrała się przy stole i podjęła decyzję, która na zawsze zmieniła świat. Wśród spiskowców był bardzo lubiany Philips.
Ta historia zaczęła się od zwykłych żarówek żarowych — ale jej echa są odczuwalne do dziś.

Wielki spisek

23 grudnia 1924 roku, gdy większość Europy przygotowywała się do Bożego Narodzenia, w hotelu w Genewie odbyło się spotkanie, które przeszło do historii jako najbardziej udany przemysłowy spisek XX wieku. Przy stole siedzieli przedstawiciele największych światowych producentów żarówek.

Z Niemiec przybył Wilhelm Meinhardt, szef Osram, który był inicjatorem spotkania. Holandię reprezentował Anton Philips, założyciel imperium Philipsów. Francja przez Compagnie des Lampes. Stany Zjednoczone przez najwyższych menedżerów General Electric, formalnie poprzez europejskie spółki zależne. Obecni byli także delegaci z węgierskiego Tungsram, brytyjskiego Associated Electrical Industries oraz japońskiej Tokyo Electric.

Ci ludzie kontrolowali praktycznie cały światowy rynek oświetlenia. I nie zebrali się, by konkurować — lecz by się podzielić.

Założona przez nich organizacja otrzymała szlachetny tytuł: „Konwencja na rzecz Rozwoju i Postępu Międzynarodowego Przemysłu Lamp Żarowych”. Dokumenty założycielskie mówiły o „zapewnieniu współpracy wszystkich stron”, „efektywnym wykorzystaniu zdolności produkcyjnych”, „utrzymaniu jednolitej wysokiej jakości” oraz „poprawie efektywności oświetleniowej na korzyść konsumentów.”

Za tymi pięknymi słowami kryje się cyniczna prawda. Kartel, nazwany „Febusem” na cześć greckiego boga światła, miał trzy proste cele: podzielić rynek światowy, ustalić ceny na wysokim poziomie oraz ograniczyć żywotność żarówek do 1000 godzin.

Do 1924 roku producenci z dumą reklamowali trwałość. Reklamy chwaliły się: „Nasze żarówki wytrzymują 2 500 godzin !” lub „Gwarantowane 2 000 godzin usługi!” Kartel Phoebus wywrócił tę logikę do góry nogami. Od tego czasu żadna żarówka nie wytrzymała dłużej niż 1000 godzin — czyli około 41 dni ciągłego użytkowania. Był to celowy ruch, by pogorszyć jakość produktów, aby sprzedać więcej.

Dlaczego producenci spiskowali

Aby zrozumieć, dlaczego czołowi producenci cebulek sięgnęli po globalny spisek, musimy spojrzeć na chaos wczesnych lat 20. XX wieku.

Elektryfikacja ogarnęła świat. Miasta przechodziły z lamp gazowych na elektryczne. Pojawiały się nowe zastosowania: reflektory samochodowe, lampy rowerowe, oświetlenie uliczne. Rynek kwitł — przynajmniej tak się wydawało.

Ale rzeczywistość była brutalna. Tysiące producentów dołączyło do wyścigu — od globalnych korporacji po małe warsztaty. Technologia rozwijała się w zawrotnym tempie:

  • w 1906 roku pojawiły się lampy z pastą wolframową,

  • W 1911 roku GE wprowadziło czysty filament wolframowy,

  • w 1913 roku żarówka wypełniona gazem, która wygenerowała pięć razy więcej światła przy tej samej energii.

Każde przełomowe osiągnięcie zamieniło miliony istniejących żarówek w złom. Inwestycje w fabryki zostały zlikwidowane w ciągu kilku miesięcy. Żadna firma nie mogła planować dalej niż rok do przodu.

Nawet olbrzymy się zawalały. W latach 1922–23 Osram sprzedał rekordowe 63 miliony żarówek w Niemczech. Zaledwie rok później sprzedaż spadła do 28 milionów — ponad 50% spadek.

Wilhelm Meinhardt dostrzegł paradoks: im lepsze żarówki, tym mniej sprzedawano. Rozwiązanie było radykalne: ograniczyć żywotność żarówek do 1000 godzin, a konsumenci kupowaliby 2,5 razy więcej.

Jak celowo pogarszali produkty

Pomysł Meinhardta stał się rzeczywistością. Kartel Phoebus stworzył pierwszą naprawdę globalną korporacyjną konspirację.

Każdy członek otrzymał limit produkcyjny. Na przykład fabryka Philipsa w Eindhoven mogła produkować 10–12 milionów żarówek rocznie, podczas gdy kartel pozwalał na to tylko 5,7 miliona. Reszta mocy stała nieczynna, utrzymując wysokie ceny.

Przed powstaniem kartelu Phoebus w 1924 roku, żarówki domowe zwykle paliły się łącznie przez 1 500 do 2 500 godzin; Członkowie kartelu zgodzili się skrócić ten czas życia do standardowych 1000 godzin. Każda fabryka regularnie wysyłała próbki żarówek do centralnego laboratorium kartelu w Szwajcarii w celu weryfikacji. Ten wykres, pozyskany z Miejskiego Archiwum Berlina, pokazuje, jak długość życia generalnie się zmniejszała w czasie, ze średnio 1 800 godzin w 1926 roku do 1 205 godzin w roku budżetowym 1933–34. ZDJĘCIE: LANDESARCHIV BERLIN
Przed powstaniem kartelu Phoebus w 1924 roku, żarówki domowe zwykle paliły się łącznie przez 1 500 do 2 500 godzin; Członkowie kartelu zgodzili się skrócić ten czas życia do standardowych 1000 godzin. Każda fabryka regularnie wysyłała próbki żarówek do centralnego laboratorium kartelu w Szwajcarii w celu weryfikacji. Ten wykres, pozyskany z Miejskiego Archiwum Berlina, pokazuje, jak długość życia generalnie się zmniejszała w czasie, ze średnio 1 800 godzin w 1926 roku do 1 205 godzin w roku budżetowym 1933–34. ZDJĘCIE: LANDESARCHIV BERLIN

Wyzwanie inżynieryjne było jasne: jak skrócić żywotność żarówek z 2 500 do 1 000 godzin? Stosowano trzy metody:

  1. Wzrost prądu — jaśniejsze światło, krótsza żywotność.

  2. Manipulowanie napięciem.

  3. Modyfikowanie filamentu wolframowego, żeby szybciej się zepsuł, ale to było przewidywalne.

W latach 1933–34 średnia żywotność żarówek spadła z 1 800 godzin do 1 205 godzin. Żadna fabryka nie produkowała żarówek z czasem dłuższym niż 1 500 godzin.

Szwajcarskie laboratorium wymuszało przestrzeganie przepisów: każda zakład musiał wysyłać próbki. Idealny wynik to dokładnie 1000 godzin. Dłuższe życie oznaczało grzywny.

Znanym przypadkiem była Tokyo Electric: w 1927 roku jego sprzedaż wzrosła pięciokrotnie dzięki krótkotrwałym żarówkom, ale firma została ukarana grzywną za przekroczenie limitów.

Co osiągnęli spiskowcy

Plan się sprawdził. W latach 1926–27 globalna sprzedaż osiągnęła 335,7 miliona cebulek. Cztery lata później — 420,8 miliona, wzrost o 25%. Konsumenci wymieniali żarówki co 10–12 miesięcy zamiast co 2–3 lata.

Opór w kartelu został stłumiony. Anton Philips z gniewem napisał do International GE: „Po ogromnych wysiłkach, jakie podjęliśmy, by uciec od okresu lamp o długiej żywotności, niezwykle ważne jest, by nie popadać z powrotem w to bagno.”

Pod koniec lat 20. kartel Phoebus kontrolował światowy rynek oświetlenia.

Jak upadł kartel

Istniało kilka głównych powodów upadku kartelu Phoebus, które się pokrywały:

  1. Japonia i drobni producenciSetki małych warsztatów w kraju produkowały tanie lampy, które nie spełniały „standardu 1000 godzin”. Ich żarówki były zarówno trwalsze, jak i tańsze, więc produkcja japońska wzrosła z 45 milionów do 300 milionów sztuk w latach 1922–1933. Towary te zalewały rynek eksportowy i podważały pozycję kartelu.
  2. Wygaśnięcie patentów General ElectricW latach 1929, 1930 i 1933 kluczowe patenty GE dotyczące technologii produkcji lamp żarowych wygasły. To znacząco obniżyło bariery wejścia na rynek, a nowi gracze mogli produkować produkty poza kontrolą kartelu.
  3. Wielki Kryzys (1929–1933) Kryzys gospodarczy zmusił konsumentów do oszczędzania. Sprzedaż kartelu spadła o 20%, pomimo ogólnego wzrostu globalnego rynku oświetleniowego.
  4. Czynniki polityczneNacjonalizm nasilił się w Europie, co utrudniło współpracę międzynarodową. W Stanach Zjednoczonych władze rozpoczęły dochodzenie w sprawie zawyżonych cen.
  5. II wojna światowa Po jej rozpoczęciu handel międzynarodowy praktycznie ustał. W 1940 roku porozumienie z Phoebus, które miało obowiązywać do 1955 roku, zostało oficjalnie unieważnione.

Główną przyczyną upadku kartelu była więc kombinacja czynników zewnętrznych: konkurencja ze strony niezależnych producentów (zwłaszcza z Japonii), utrata ochrony patentowej oraz globalne kryzysy (gospodarcze i militarne), które uniemożliwiły utrzymanie międzynarodowej współpracy.

 

Jak kartel wciąż się kształtuje dziś

Dziś metody kartelu Phoebus istnieją w zmodernizowanej formie. Oczywiście producenci w wielu branżach nie angażują się już w otwartą zmowę, jak to miało miejsce w 1924 roku. Ale muszą sprzedawać coraz więcej, więc stosują podobne metody wbudowane w swoje modele biznesowe.
Rozumiejąc ich metody, możemy wyciągać wnioski i starać się dobrać sprzęt, aby nie dać się nabrać na marketingowe sztuczki. Firma PressInspection oferuje usługę optymalizacji zakładu drukarskiego.

Fizyczne przestarzałość

Sprzęt jest celowo mniej trwały lub nienaprawialny.

  • Smartfony z wbudowanymi bateriami, których nie da się wymienić bez serwisu.
  • Sprzęty domowe, w których plastikowe części psują się szybciej niż ich metalowe odpowiedniki.
  • W druku, sprzęt post-press, zwłaszcza tani chiński: części mają ograniczoną żywotność, a części zamienne są niedostępne.
Przestarzałość oprogramowania

Aktualizacje oprogramowania pozbawiają urządzenia wydajności lub kompatybilności.

  • Apple przyznało, że spowolniło tempo starszych iPhone’ów (skandal z 2017 roku). Firma została zmuszona do zapłacenia ogromnej grzywny, która jednak nie dorównywała skali skandalu.
  • Drukarki HP i Epson blokują druk po „zakończeniu okresu użytkowania”, nawet jeśli w wkładzie jest tusz.
  • W druku, maszyny cyfrowe: zaprzestanie obsługi sterowników, aktualizacje systemu RIP lub uszkodzone wkłady sprawiają, że sprzęt staje się bezużyteczny.
Moralna przestarzałość

Produkt wychodzi z mody, nawet jeśli działa poprawnie.

  • Szybka moda: kolekcje Zary, H&M są aktualizowane co tydzień, a produkty szybko się starzeją, niż się zużywają. Nawet nie będziemy poruszać śliskiego zbocza pracy dzieci w niektórych krajach oraz stosowania niebezpiecznych barwników do ubrań, które znikają po kilku praniach.
  • W technologii „nowe modele” pojawiają się co roku z minimalnymi zmianami, co psychologicznie popycha konsumentów do modernizacji.
  • W druku marketing producentów: nowa seria maszyn cyfrowych jest uznawana za „obowiązkowy standard” dla drukarni, mimo że poprzedni model nadal drukuje.
Systematyczne przestarzałość w ekosystemie

Tworząc warunki, w których konsument jest „przywiązany” do marki.

  • Producenci samochodów integrują elektronikę w taki sposób, że może ją zastąpić tylko dealer.
  • W smartfonach i urządzeniach domowych stosuje się „oryginalne części” z kodami seryjnymi, które nie są akceptowane przez urządzenie podczas nieoficjalnych napraw.
  • W druku maszyny cyfrowe pracują wyłącznie z „markowymi” materiałami o unikalnych chipach, a producent może w każdej chwili zaprzestać ich produkcji.

Obecnie firmy nie działają poprzez bezpośrednie międzynarodowe spiski, lecz poprzez technologię, licencje i marketing, które w praktyce prowadzą do tego samego rezultatu — skrócenia żywotności sprzętu i wzrostu częstotliwości zakupów.

Co to oznacza dla branży poligraficznej

Zasady wprowadzone przez kartel Phoebus w latach 20. XX wieku są bezpośrednio odzwierciedlone w dzisiejszym sprzęcie drukarskim. Tylko że teraz nie mówimy już o żarówkach, lecz o drukarniach i maszynach post-press, gdzie producenci stosują bardziej zaawansowane mechanizmy, by zatrzymać klientów.

Fizyczne przestarzałość

Sprzęt jest zaprojektowany tak, aby miał ograniczoną żywotność.

  • Maszyny cyfrowe są projektowane na określoną liczbę „klików” (wydruków). Gdy limit zostanie osiągnięty, moduły drukujące muszą zostać wymienione — a to prawie zawsze kosztowna operacja.
  • Maszyny do prasowania post-press chińskich marek często mają krótki okres eksploatacji łożysk, silników i elektroniki. Nie mają bazy serwisowej ani odpowiednich magazynów części zamiennych, więc maszyna często psuje się, zanim zdąży się zwrócić.
  • Najnowsza generacja maszyn offsetowych zawiera więcej plastiku i elektroniki niż klasyki z lat 80. i 90. Wiele części nie da się naprawić i trzeba je wymienić jako całość.
Przestarzałość oprogramowania

Oprogramowanie staje się narzędziem sterującym.

  • Druk cyfrowy: większość maszyn działa tylko z własnościowym oprogramowaniem RIP i odpryskanymi wkładkami. Gdy tylko producent przestaje wspierać materiały eksploatacyjne, maszyna staje się złomem, mimo że może być w idealnym stanie mechanicznym.
  • Niektóre modele są blokowane przez aktualizacje: bez najnowszego oprogramowania sprzęt nie akceptuje kartridży ani nie uruchamia się.
  • Podobna sytuacja występuje w interfejsach CIP3/CIP4 oraz systemach zdalnego monitoringu: starsze wersje oprogramowania nie są już wspierane, a maszyna jest „usuwana” z łańcucha sterowania produkcji.
Ogólne przestarzałość

Marketing przekonuje nas, że stara maszyna jest „już niezawodna”.

  • Producenci wypuszczają nowe linie co 2–3 lata, a drukarnie są przekonane, że jeśli nie masz 'LED-UV’, 'Push-to-Stop’ czy 'Digital Hybrid’, nie jesteś konkurencyjny.
  • Jednak rzeczywistość jest taka, że maszyny mające 10–15 lat nadal drukują bez zarzutu. Jednak rynek i klienci zaczynają postrzegać ich jako „przestarzałych”.
Zależność od ekosystemu

Obecny trend polega na „zamykaniu” klienta w ekosystemie.

  • Xerox, HP, Konica Minolta, Ricoh i inni producenci cyfrowi używają chipów w wkładach i bębnach: są one „powiązane” z konkretną maszyną.
  • W druku offsetowym oryginalne wałki, czujniki i płytki są znacznie droższe niż ich odpowiedniki, ale często maszyna nie działa bez „markowych” części zamiennych.
  • Producenci coraz częściej sprzedają sprzęt na podstawie tzw. „click contracts” — w praktyce klient nie jest właścicielem maszyny, lecz ją wynajmuje wraz z materiałami eksploatacyjnymi.

Konsekwencje dla rynku

  1. Okres eksploatacji urządzeń jest skrócony: podczas gdy maszyny offsetowe działały płynnie przez 25–30 lat, wiele modeli cyfrowych jest obecnie wycofywowanych już po 7–10 latach.
  2. Wzrost zależności od producenta: drukarnie nie mogą swobodnie wybierać materiałów eksploatacyjnych i usług, jedynie oficjalnego kanału.
  3. Wyższy koszt posiadania: im krótszy cykl życia, tym szybciej sprzęt musi zostać całkowicie wymieniony.

Ryzyko zatrzymania produkcji: zaprzestanie produkcji materiałów eksploatacyjnych = zatrzymanie maszyny, nawet jeśli mechanizmy są poprawne.

Jak możemy poprawić sytuację?

Dla drukarni, które chcą obniżyć koszty w ciągłym wyścigu o zakup, przygotowaliśmy kilka pakietów optymalizujących produkcję drukarską. Jak to działa? Wyjaśnijmy to na przykładzie.

Drukarnie zawsze tkwią w próżni informacyjnej i muszą wierzyć tylko temu, co znajdują w ofertach sprzedawców. Dzięki swojemu urokowi sprzedawcy mogą narzucić im dowolny „nowy” sprzęt, zgodnie z zasadą, którą opisałem powyżej.

Jednak ten sam cel można osiągnąć w znacznie tańszy sposób. Trzy jednostki sprzętu o niskiej wydajności można zastąpić jedną jednostką o wysokiej wydajności. Linię wycinania papieru można łatwo zmodernizować i zintegrować z produkcją. W ciągu 2-3 tygodni przeprowadzimy audyt Twojej produkcji, po czym zaoferujemy kilka opcji optymalizacji.

Gwarantujemy, że Twoje zyski będą znaczące.

Share
Pressinspection.com | Sergiusz Woropaj

Sergiusz Woropaj

More than 35 years of experience in offset sheetfed printing and marketing. After practising at printing companies, he received a higher education at the Moscow State University of Printing. He was directly involved in bringing to the CIS market such companies as Heidelberger Druckmaschinen Osteuropa (Austria), Boettcher (Germany), ROEPA (France), as well as a number of printing houses of different sizes and directions.