Jak to wszystko się zaczęło

18 czerwca, 2024by Sergiusz Woropaj

Teraz zabawnie jest przypomnieć sobie, jak fascynująca była moja biografia. Jak się składa, od dziecka mam dwa hobby – technologię i podróże. W wieku pięciu lat mogłem swobodnie podróżować komunikacją publiczną po całym Mińsku, mieście liczącym milion mieszkańców. Kontrolery mnie nie dotykały, myśląc, że moi rodzice są gdzieś w pobliżu. Jedną z pierwszych książek, dosłownie studiowaną do gruntu, była mapa połączeń komunikacyjnych miasta Mińsk.

Spędziłem godziny, podróżując samotnie (!) po mieście transportem, studiując wszystkie ulice, ich nazwy, trasy transportowe i wiele więcej. Oczywiście, moi rodzice by mnie zabili, gdyby dowiedzieli się o moich przygodach, ale na szczęście nic złego mi się nie przydarzyło.

Mój ojciec miał cały warsztat w piwnicy z różnymi narzędziami. Mój przyjaciel Anatolij Sakow (gdzie teraz jesteś?) i ja często korzystaliśmy z jego pomocy, gdy musieliśmy coś zrobić własnymi rękami. A w wieku 13 lat zbudowaliśmy nasz pierwszy rower, który nawet potrafił się poruszać!

Gdy miałem około ośmiu lat, jako dziecko, dostałem swój pierwszy gramofon winylowy; oczywiście z najlepszych intencji zerknąłem na to, co jest w środku. Wkrótce mój przyjaciel poszedł do szkoły drukarskiej, a rok później ja zrobiłem to samo. To było w 1989 roku. Tak rozpoczęły się moje przygody z drukiem. Miałem czas, by nadrobić zaległości w druku typograficznym z linotypami oraz maszynami do druku płaskiego z ręcznymi nakładkami. Studiowałem w Mińskiej Szkole Zawodowej nr 32 przy ulicy Wiery Chorużaj 7 w Mińsku.

W tamtych czasach nie mówiono wcale o odpowiedniej kontroli jakości odbici. O istnieniu densytometru i jego zastosowaniu w druku dowiedziałem się znacznie później. Może ktoś miał to urządzenie w laboratorium lub w drukarni, ale dla nas był to świat istniejący równolegle do rzeczywistości, w którym drukarze dużych drukarni pracowali na ogromnych 'Planetach’ i małych 'Dominantach’ na 'Romayorach’, nigdy nie trzymając w rękach urządzenia do kontroli jakości.

Zawód drukarski w tamtych latach zależał bezpośrednio od umiejętności indywidualnego pracownika i jego ludzkiego czynnika, a dobry drukarz można było stworzyć po około pięciu latach ciężkiej pracy. Technologia tamtych czasów była tak niedoskonała, a jej sterowanie tak stronnicze, że drukarz był dosłownie artystą – jego praca była dokładnie tym, co tworzyły jego ręce. Minęło jeszcze kilka lat, zanim wstąpiłem na Moskiewski Uniwersytet Drukarski i poznałem prawdziwe instalacje drukarskich w praktyce. Kto by wtedy pomyślał, że na początku lat 90. druk typograficzny będzie musiał się bardzo szybko pożegnać, a potem pojawią się kamery projekcyjne, które zostaną zastąpione przez systemy komputer-płyta. Wiedza zdobyta na Uniwersytecie Druku zostanie poważnie dopracowana w Print Media Academy oraz w praktyce.

Nowoczesna prasa drukarska to niemal statek kosmiczny, a system sterowania nie pozostawia drukarce szans na amatorstwo. Tak, drukarka ma mniej swobody, ale jakość produktu wzrosła.

Sergey Voropay, Roman Minin, Viktor Prudkov, 25.06.1997 r.

Na zdjęciu jestem ja – Siergiej Woropay, mój przyjaciel Roman Minin i nasz student Wiktor Prudkow na tle Akademii Timirjazew, 25 czerwca 1997 roku. Znajduje się 500 metrów od Uniwersytetu Drukarskiego w Moskwie , przy ulicy Prjanisznikowej. Miną tylko 4 miesiące, a zostanę zatrudniony przez Heidelberger Druckmaschinen Osteuropa Vertriebs GmbH (Austria), aby otworzyć oddział na Białorusi.

Tak to wszystko się zaczęło.

Pressinspection.com | Sergiusz Woropaj

Sergiusz Woropaj

More than 35 years of experience in offset sheetfed printing and marketing. After practising at printing companies, he received a higher education at the Moscow State University of Printing. He was directly involved in bringing to the CIS market such companies as Heidelberger Druckmaschinen Osteuropa (Austria), Boettcher (Germany), ROEPA (France), as well as a number of printing houses of different sizes and directions.